| dr Anna Weronika Brzezińska - 2009-11-10 15:45:38
Słowo cepeliada to bardzo potoczne określenie, będące synonimem pewnego rodzaju tandety na nutę ludową. Pierwsze skojarzenia to taka trywialna, płaska, estetycznie wątpliwa papka pod wspólnym szyldem „wesoła wieś tańczy i śpiewa, a czasem coś wykonuje”. I te wyroby są średniej jakości, dziwnych propozycji,
o krzykliwej kolorystyce. Jednym słowem kicz, słoma z butów i jedno wielkie wieśniactwo. Ale dość kuszące, skoro każdy z nas – specjalista i niespecjalista – czuje się uprawomocniony do komentowania tego zjawiska, oceniania pod kątem estetyki, przydatności itp.
Drugie skojarzenie to określenie ogólnie na wszystko co się kojarzy z kulturą ludową, a co zwie się bardziej uczenie folkloryzmem. To funkcjonowanie pewnych elementów, które wywodzą się z tradycyjnej kultury, ale ich forma, kształty, zastosowanie się zmieniły. Pozostała tylko często kolorowa i atrakcyjna otoczka, oderwana od realiów w jakich została wytworzona i pozbawiona pierwotnego, naturalnego kontekstu. Dla atrakcyjnej formy i dla chęci upowszechnienia pewnych elementów kultury stworzono nową jakość. To też rodzaj kiczu, który generuje powstawanie kiczowatych przedmiotów, kiczowatych sytuacji
i zachowań.
A samo słowo cepeliada wywodzi się od Cepelii, kiedyś spółdzielni zrzeszających z jednej strony środowiska twórców ludowych, mieszkających i tworzących na wsi, w jakimś stopniu kontynuujących tradycje swojej rodziny, wsi i regionu, a z drugiej zaś strony to rzesze specjalistów – etnografów, plastyków, techników, choreografów, muzykologów, którzy tworzyli pewien kanon polskiego rzemiosła i rękodzieła, polskiej sztuki ludowej. I źle się stało, że tak pejoratywne określenie, wypowiadane często z ironicznym uśmieszkiem, ma swój rodowód właśnie w idei zrzeszania twórców, organizowania im pracy i rynków zbytu, promowania ich twórczości w kraju i za granicą.
Dlaczego tak trudno nam oswoić, a raczej przyswoić we współczesnym świecie spuściznę Cepelii? Być może jednym z powodów jest to, iż kultura ludowa, sprowadzona do symboli i znaków, a odarta ze swojej duchowej części, stała się swoistą ofiarą systemu propagandy okresu PRLu. A Cepelia nadal często utożsamiana jest z kolektywizmem, spółdzielniami produkcyjnymi specjalizującymi się w konkretnym wyrobie, z masowością owej produkcji co nie zawsze sprzyjało dokładności wykonania i finezyjności wykończenia. To także kreowanie Polski jako kraju szczęśliwych chłoporobotników i kolektywnego rolnictwa, to dziewczynki w strojach krakowskich witające wielkich tamtego świata, to nieśmiertelne pieśni sławiące ukochany kraj, umiłowany kraj.
Produkując na masową skalę koszyczki, serweteczki, wianeczki, laleczki, obrazeczki, skrzyneczki musiało dojść do spłycenia przekazu, uproszczenia wzorów. A przedmiot zbyt łatwy w odbiorze, nie wymagający myślenia i odpowiedniej oprawy, ląduje wśród wielu niepotrzebnych już przedmiotów, stając się jednym z elementów tzw. oswojonego kiczu.
Czym jest kicz? Chyba każdy z nas potrafi odpowiedzieć – to coś tandetnego, coś co nas atakuje, coś co jest krzykliwe i coś co jest niepotrzebne. Badacz i teoretyk zjawiska jakim jest kicz – Abraham Moles – nazwał kicz sztuką szczęścia (1978), związaną z dobrobytem, nadkonsumpcyjnością, wytwarzaniem co chwilę nowych przedmiotów, o których właściwie można by napisać traktat o niepotrzebności wszystkiego.
Czy wyroby określane mianem cepeliady są takim kiczem? Nie możemy powiedzieć, że są one piękne, ale też ich brzydota nie jest brzydotą oczywistą. Przywołując po raz kolejny A. Molesa – pomiędzy pięknem, a brzydotą znajdują się rozległe połacie kiczu. Pomiędzy potrzebą posiadania pięknych przedmiotów,
a zdecydowanym sprzeciwem przeciwko brzydocie w naszym najbliższym otoczeniu jest mnóstwo miejsca dla przedmiotów przeciętnych, niedopracowanych, udających coś lepszego niż są. Rodzajów kiczu jest wiele, ale w kontekście wyrobów postcepeliowskich warto wspomnieć o tym kiczu nam najbliższym, oswojonym.
Odwołam się do konkretnego przykładu. Powyżej przedstawiłam jedno z moich ulubionych zdjęć. To cała armia laleczek w stroju ludowym łowickim, który sprowadzony został tutaj do bardzo prostego skojarzenia – kolorowe pasiaki i haftowane róże. Laleczki-blondyneczki, niebieskookie, włosy splecione w warkocze, spod chusteczki wystają grzeczne grzywki, spod pasiastych zapasek czerwone butki. Sama słodycz, nie wymagająca od odbiorcy zbytniego myślenia. Przedmiot wzbudzający raczej niechęć, politowanie, atakujący feerią landrynkowych barw, nagromadzeniem prostych symboli, udający sztukę choć nigdy nią nie będzie. Laleczki-pamiąteczki, ale dla kogo?
I w tym momencie przypominam sobie siebie, w wieku przedszkolnym, stojącą przed wystawą jednego ze sklepów z Cepelii, oznaczonym logo z charakterystycznym, zielonym kogucikiem. Na wystawie tkane bieżniki, haftowane obrusy, porcelanowe filiżanki malowane w drobne kwiatki, miniaturowe dzbanuszki o fladrowanych brzuścach, drewniane skrzyneczki jako miniaturki skrzyń wiannych, obrazki podhalańskie na szkle, kapcie z futerkiem i haftowanymi parzenicami. A wśród tylu przedmiotów siedzą laleczki-pamiąteczki, w przeróżnych strojach. Mroczny obiekt pożądania kilkulatki. Nie marzyłam wtedy o lalce Barbie, ale o lalce w stroju łowickim, krakowskim, rzeszowskim, jakimkolwiek. I obecnie mając świadomość i wiedzę etnograficzną, iż to kicz nad kicze, krzywdzące uproszczenie dla dorobku pokoleń, wśród których wytworzył się strój ludowy, to nie spojrzę z pogardą na ten produkt. Bo musiałabym pogardliwie ocenić tamtą kilkulatkę.
Wyroby cepeliowskie to rodzaj dizajnu siermiężnych lat PRLowskich, tuba propagandowa tamtego ustroju, produkt polski dla zagranicznego turysty, sposób zarabiania na życie i utrzymywania wielu rodzin wiejskich, ale też sposób na przetrwanie elementów tradycyjnego, wiejskiego, ludowego świata. Może zamiast z niesmakiem odwracać się od cepeliowskich wytworów warto sobie zadać pytanie: czy gdyby Cepelia nie powstała, mielibyśmy dzisiaj o czym dyskutować?


dr Anna Weronika Brzezińska – prowadzi zajęcia w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu. Jej zainteresowania badawcze skupiają się na etnologii Polski, m.in.: tradycyjnej i współczesnej kulturze wsi, przemianach obrzędowości rodzinnej i dorocznej. Przyglądając się rękodziełu ludowemu i artystycznemu, bada relacje między twórcą i środowiskiem, w tym współczesne inspiracje we wzornictwie przemysłowym i modzie współczesnej. Prowadzi kursy z zakresu wykorzystania i promowania praktycznych umiejętności rękodzielniczych.