| Błażej Ciarkowski - 2009-12-01 11:25:09
NEO-FOLKLOR. WERNAKULARYZM I ARCHITEKTURA WERNAKULARNA
Na uboczu Wielkiej Architektury tworzonej przez Wybitnych Architektów w myśl Rewolucyjnych Idei, powstawało zawsze (i powstaje nadal) to, co nazwać możemy budownictwem tradycyjnym. Stanowi ono nie tyle przeciwieństwo Wielkiej Architektury, co zjawisko znajdujące się „obok”, rozwijające się własnym rytmem i żyjące własnym życiem.
Narastające tempo życia w postmodernistycznym świecie i technokratyzacja współczesnej architektury prowadzą do jej swoistej uniwersalizacji i uniformizacji, będącej pokłosiem modernizmu. Słowa Rema Koolhaasa
„F@#! the context”
stały się niemal przykazaniem dla wielu architektów, którzy projektują w oderwaniu od ducha i tradycji danego miejsca. Realizacje takie, stanowiące często dzieła same w sobie i silnie nacechowane indywidualnością twórcy, w każdym miejscu globu mogłyby funkcjonować z równym powodzeniem. Architektura autorska zapędziła się w pułapkę ikoniczności: od architekta oczekuje się koncepcji rewolucyjnych, od budynku zaś – by pełnił rolę charakterystycznego znaku. Ciągłość tradycji zdaje się być tu mniej istotna.
Naturalną reakcją na tę sytuację wydaje się rosnąca popularność ruchów i postaw alterglobalistycznych, promocja idei
„slow design”1.
Wyrasta ona z przekonania, że tradycyjnie pojmowana formuła projektowania (zarówno architektury, jak i przedmiotów codziennego użytku czy ubrań) uległa pewnemu wyczerpaniu. Postuluje powrót do antropocentryzmu w pracy projektowej, rozumianego jako zwrócenie uwagi na jednostkę i jej życie w społeczności, na związki ze środowiskiem i tradycją2. „Slow design” w naturalny sposób kieruje naszą uwagę ku architekturze wernakularnej. Zanim podjęta zostanie kwestia udziału tego rodzaju architektury w kształtowaniu współczesnego architektonicznego pejzażu, pojęcie to wymaga zdefiniowania. Samo słowo „wernakularny” pochodzi od łacińskiego przymiotnika vernaculus, co tłumaczyć możemy jako
„rodzimy, ojczysty”.
Nie wyczerpuje to jednak całej złożoności owego wyrażenia, należy bowiem rozróżnić architekturę wernakularną od samego wernakularyzmu, wzbogacając ją dodatkowo o definicję neowernakularyzmu.
Według powszechnie przyjmowanej definicji, architektura wernakularna to
„architektura bez architekta, anonimowa, powstajĄca bez projektu, wpisana w tradycję społeczności i bĘdĄca sumĄ doświadczeŃ budowlanych, funkcjonalnych i estetycznych przekazywanych z pokolenia na pokolenie”3.
Poszczególni teoretycy i historycy architektury pojmują ją na różne sposoby. I tak Adam Miłobędzki (a za nim Jarosław Szewczyk) zwraca szczególną uwagę na lokalną tradycję budowlaną i wykorzystywanie miejscowych materiałów. Joanna Fiett natomiast umiejscawia architekturę wernakularną pomiędzy architekturą prymitywną a autorską, kładąc nacisk na aspekt powielania i odtwarzania pewnego pierwowzoru uznanego za dzieło sztuki4. Nie wnikając zatem w niuanse i drobne zawiłości systematyki zjawiska, możemy przyjąć, że architektura wernakularna to po prostu tradycyjne budownictwo regionalne. Przyjmując, że jest ona dziełem twórców bez przygotowania akademickiego, możemy dziś mówić jedynie o wernakularyzmie jako kierunku swobodnie czerpiącym z architektury wernakularnej. Należy tu wyodrębnić wernakularyzm „konserwatorski” oraz „interpretatywny”, czyli wspomniany już neowernakularyzm. Pierwszy z nich to nic innego jak kontynuacja działań poprzednich pokoleń, podtrzymywanie i wykorzystywanie tradycyjnych rozwiązań i materiałów. Drugi, o czym świadczy już sam przedrostek „neo-”, zakłada dostosowanie architektury wernakularnej do nowych funkcji i potrzeb. Stanowi on odpowiedź na uniwersalizm architektury współczesnej i jest tym, co Kenneth Frampton nazwał
„architekturĄ oporu”5.
Akceptując postęp, podejmuje próbę odpowiedzi na pytanie, jak stać się nowoczesnym wracając do źródeł. Jest to paradoks pozorny, bowiem w rzeczywistości niejeden krok wstecz oznacza w szerszym kontekście rozwój, a sprzeciw wobec tego co „teraz” może być związany ze wspomnieniem przeszłości. O atrakcyjności wernakularyzmu w naszym ponowoczesnym świecie stanowi jego silne osadzenie w kontekście. Forma zmienia się ewolucyjnie (a więc w sposób zrównoważony), nie zaś poprzez rewolucję. Obserwacje i doświadczenia poczynione przez wcześniejsze pokolenia uwzględniają czynniki topografii, klimatu, światła czy tektoniki, stanowiąc o zgodności funkcji i formy. Zastosowanie lokalnych materiałów, powtarzanie i przetwarzanie repertuaru detali i cech charakterystycznych, budują poczucie ciągłości kultury materialnej. Szacunek wobec tradycji i historii umacnia poczucie tożsamości. W świecie bez granic, w globalnej wiosce, wydaje się ono szczególnie ważne.
Spoglądając na krajobraz architektoniczny dzisiejszej Polski z łatwością możemy dostrzec, że wernakularyzm i neowernakularyzm są szczególnie silne w regionach o wyraźnie zdefiniowanej odrębności. Obszarem takim jest Podhale oraz Warmia i Mazury – to tam oddziaływanie tradycji było zawsze najsilniejsze, a wzorce przez nią przekazywane – najbardziej wyraziste. Nie oznacza to bynajmniej, że gdzie indziej trendy te nie występują.
Styl zakopiaŃski
– pierwsza, bo datowana na koniec XIX wieku próba stworzenia architektury o korzeniach czysto ludowych – miał wątpliwe podstawy teoretyczne6, zyskał jednak ogromną popularność. Nie tylko na Podhalu, ale praktycznie w całej Polsce, niekiedy w kuriozalnych kontekstach, obserwujemy elementy „zakopiańszczyzny”. Tymczasem w samym Zakopanem architekci czerpią w równym stopniu z witkiewiczowskiej dekoracji, co z puryzmu góralskiej chałupy. Realizacje z końca lat dziewięćdziesiątych autorstwa lokalnych architektów zdradzają silne przywiązanie do tradycji. Dom własny Jana Karpiela-Bułecki to przecież niemalże pomniejszona wersja willi „Koliba”, przyozdobiona tym samym witkiewiczowskim detalem. Budynek karczmy, również jego autorstwa, to z kolei przetransponowana prosta i surowa chałupa, zbudowana z masywnych bali drewnianych, uderzająca prostotą daleką od dekoracyjności stylu zakopiańskiego. Kryta gontem, operująca oszczędnym detalem wykonywanym przy użyciu tradycyjnej siekierki stanowi żywą kontynuację miejscowej tradycji budowlanej. Purystą w tradycjonalizmie okazał się także Witold Dudziak, który projektując swój dom zachował nie tylko formę, ale i układ dyspozycji wnętrz podhalańskiego domostwa. Stosując tradycyjne kształty i materiały pozwolił on sobie na niewielkie odstępstwo od tradycji, wykonując ściany z pionowo ułożonych płazów drewnianych.
To właśnie drewno jako podstawowy materiał konstrukcyjny i wykończeniowy jest charakterystyczne dla budownictwa tradycyjnego nie tylko Podhala, ale Polski w ogóle. Już w XVII wieku Łukasz Opaliński pisząc
KrótkĄ naukĘ budowania dworów, paŁaców
y zamków podŁug nieba y zwyczaju polskiego
KrótkĄ naukĘ budowania dworów, paŁaców
y zamków podŁug nieba y zwyczaju polskiego
utożsamiał architekturę rodzimą z architekturą drewnianą. Nie dziwi zatem fakt powszechnego stosowania drewna także na północy kraju, gdzie Piotr Olszak czy Jan Sabiniarz kontynuują lokalne tradycje. Pierwszy z nich, odwołując się do charakterystycznych obiektów wsi mazurskiej tworzy jej obraz nieco uładzony, o estetyce bliższej dekoratywnej folklorystycznej kreacji niż prostemu ludowemu pragmatyzmowi7.
Kaszubskie projekty Jana Sabiniarza oscylują natomiast od niemal skansenowego konserwatorskiego wernakularyzmu, po budownictwo łączące współczesność z elementami regionalnymi. Trzeba tu niestety przyznać, iż znacznie efektowniej prezentują się te pierwsze. Inspiracje czerpane ze zbioru detali i form, jakie odnaleźć możemy w skansenach, wiążą się z odrzuceniem produktów przemysłu budowlanego. Im mniej w budynku seryjnie produkowanych okien, drzwi i rynien, a więcej wytworów rzemieślniczych, tym bliższy jest on ideałowi. Przystosowując (w ograniczonym zakresie) tradycyjne formy do potrzeb współczesnego człowieka, tworzy Sabiniarz niewysokie domostwa o bielonych murowanych (lub glinianych) ścianach, krytych trzciną dachach, z drewnianymi podcieniami8. W nieco większych obiektach mieszkalnych elementy współczesne (ale nie nowoczesne) urozmaicone zostają drewnianymi elementami szczytów czy podcieni, a biel muru przełamywana jest rysunkiem belek konstrukcji szachulcowej.
Silnie związane z lokalnym krajobrazem realizacje stanowić mogą pewną odpowiedź na zalewające Polskę projekty typowe i pseudo-dworki, które – niemal identyczne niezależnie od lokalizacji – niszczą regionalną tradycję budowlaną. Nadzieję na zmianę tego stanu rzeczy upatrywać można zarówno w działaniach lokalnych władz promujących tradycyjne formy, jak i w akcjach o charakterze „oddolnym”, jako że sami architekci dostrzegają ogromny potencjał drzemiący w architekturze wernakularnej. Dla tych pierwszych przykładem może być projekt stworzony przez Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego: w trosce o zachowanie tradycyjnego pejzażu kulturowego postanowiono stworzyć bazę kompletnych projektów budowlanych domów jednorodzinnych nawiązujących do tradycyjnej architektury. Miałyby one zostać udostępniane za darmo tym, którzy chcą wybudować dom w regionie Warmii i Mazur. Architekci natomiast, dostrzegając pułapkę globalizacji i poszukując własnej tożsamości, sami kierują się ku architekturze wernakularnej. Dostrzegają jej ogromny potencjał, odnajdują źródło inspiracji i, być może, receptę na problemy nowoczesnej globalnej architektury.
1.Przymiotnikiem „slow” (ang. wolny) określa się wiele zjawisk będących wyrazem sprzeciwu wobec życia na coraz wyższych obrotach. Możemy napotkać „slow food” (przeciwieństwo „fast foodu”), „slow city” a nawet „slow sex”.
2.http://www.slowdesign.org/ [dostęp 07-02-2009]
3.M. Kurzątkowski, Architecture vernaculaire=architektura rodzima?, Ochrona Zabytków, nr 1(158), s.3.
4.Architektura wernakularna kopiując wzór zakwalifikowany jako dzieło sztuki sama na takie miano nie zasługuje.
5.K. Frampton, Towards a Critical Regionalizm: Six point sof an architecture of resistance [w:] The Anti-Aesthetic (red.)H.Forster, Port Townsend 1983.
6.Za taką należy uznać koncepcję Stanisława Witkiewicza zakła-dającą niegdysiejszy ogólnopolski zasięg stylu zakopiańskiego.
E. Węcławowicz-Gyurkovich, Postmodernizm w polskiej architekturze, Kraków 1998.
E. Węcławowicz-Gyurkovich, Postmodernizm w polskiej architekturze, Kraków 1998.
7.http://www.polskadrewniana.pl/ [dostęp 07-02-2009]
8.http://www.jansabiniarz.pl/ [dostęp 07-02-2009]
Przedruk tekstu za zgodą redakcji 
Błażej Ciarkowski - absolwent architektury na Politechnice Łódzkiej (dyplom 2007) oraz historii sztuki na Uniwersytecie Łódzkim (dyplom 2008). Obecnie doktorant w Instytucie Architektury i Urbanistyki PŁ. Temat badań: Pierwiastki awangardowe w modernizmie powojennym- Łódź na tle innych ośrodków. Zainteresowania: architektura wernakularna, polska architektura powojenna, wszelkie przejawy nawiązań do historii i tradycji lokalnej, poszukiwanie tożsamości w architekturze.

Błażej Ciarkowski - absolwent architektury na Politechnice Łódzkiej (dyplom 2007) oraz historii sztuki na Uniwersytecie Łódzkim (dyplom 2008). Obecnie doktorant w Instytucie Architektury i Urbanistyki PŁ. Temat badań: Pierwiastki awangardowe w modernizmie powojennym- Łódź na tle innych ośrodków. Zainteresowania: architektura wernakularna, polska architektura powojenna, wszelkie przejawy nawiązań do historii i tradycji lokalnej, poszukiwanie tożsamości w architekturze.


