| Katarzyna Herman-Janiec - 2010-06-18 12:22:00
Z Katarzyną Herman-Janiec proteindesign rozmawia Ewelina Lasota
 


Wywiad przeprowadzono w ramach projektu „Rzecz małopolska. Etnodizajn Festiwal” (6-23 maja 2010 r.)
 

EL: Inspiracje kulturą ludową przejawiają się w sztuce użytkowej głównie we wzorze i kolorze. Ty jednak eksperymentujesz także z formą.
 
K H-J: Staram się, żeby to, co robię, nie było oczywiste. Patrzę także na dawną funkcję określonych przedmiotów, na naturalne materiały i sposób ich obróbki. Próbuję tworzyć coś niespotykanego, np. łączyć biżuterię z meblem. Nogi zaprojektowanego przeze mnie pufa inspirowane są koralami ludowymi. To przewrotne podejście do formy.
 
EL: Czy wzór zaczerpnięty z kultury pełni rolę metki? Pozwala powiedzieć coś więcej o użytkowniku?
 
K H-J: Jasne. Wzór to jakby kropka nad „i”. Pozwala na osadzenie w kulturze. Dlatego nie uciekam od wzorów, choć ich użycie jest często krytykowane jako płytkie i nic niewnoszące. A moim zdaniem nie jest tak do końca. Wszystko zależy od tego, kto chce mieć taki oznakowany przedmiot i dlaczego. Wszędzie ludzie wracają do swoich korzeni i podkreślają ludowe wzory. Za każdym razem trzeba jednak pamiętać, aby sięgnąć głębiej. Spojrzeć, jak kiedyś wykorzystywane były materiały, jak budowane były meble, jak funkcjonowały. Warto pamiętać, że większość dawnych rzeczy była wykonana w bardzo prosty sposób, opierała się na fajnym pomyśle.
 
EL: Taka chłopska zaradność?
 
K H-J: Zdecydowanie tak. Warto to podkreślać szczególnie teraz, kiedy większość z nas ma małe mieszkania. Każdy chce mieć jak najwięcej przestrzeni życiowej, a w tej sytuacji najlepiej sprawdzają się te rozwiązania, które łączą jak najwięcej funkcji. Dlatego staram się, aby moje meble takie właśnie były – łączyły w sobie kilka funkcji.
 
EL: Czy jako młoda projektantka, przyznająca się do etno-inspiracji, nawiązujesz do tradycji zapoczątkowanej jeszcze pod koniec XIX wieku przez Witkiewicza, Mehoffera, Wyspiańskiego, czy raczej odpowiadasz na jakiś współczesny trend?
 
K H-J: Moim zdaniem to absolutnie nie jest żaden trend. Może współcześnie więcej projektuje się w duchu etnodizajnu, głównie z powodu wejścia Polski do UE, globalizacji, w obliczu której każdy potrzebuje określić swoją tożsamość. Uważam jednak, że w zasadzie od momentu uprzemysłowienia, kiedy w Anglii narodziła się potrzeba odejścia od seryjnych produkcji w stronę pracy ręcznej, ten nurt jest żywy. Sama nie chciałabym być postrzegana jako tzw. folkowa projektantka. Prawdą jednak jest, że kiedy myślę o nowej rzeczy, wracają do mnie żywe kolory, które mocno łączą się z ludowością. Nie zawsze jednak te inspiracje są oczywiste. Teraz na przykład wykonałam komplet mebli biurowych z pleksi, które w formie nie mają nic tradycyjnego, ale są bardzo kolorowe, niosą w sobie ducha ludowości.
 
EL: Z wykształcenia jesteś architektką wnętrz. Czy można zaaranżować wnętrze w myśl etnodizajnu?
 
K H-J: To wszystko zależy od tego, jak głęboko sięgniesz do kultury wsi. Czy zadasz sobie pytania: po co? dlaczego? Wiadomo, że współczesne mieszkanie w niczym nie przypomina wnętrza dawnej wiejskiej chałupy. Jeżeli przyjrzeć się pewnym codziennym aspektom życia na wsi, to współcześnie można stworzyć wnętrze, które będzie bardzo nowoczesne, a jednocześnie etnodizajnerskie, co wcale nie oznacza, że na każdym meblu będzie jakiś wzorek. Wzór, jeszcze raz podkreślę, nie jest projektem samym w sobie. Ważne, aby wnętrze spełniało nasze potrzeby, a meble były funkcjonalne.
 
EL: Czy schowki i skrzynie przygotowane przez Ciebie na wystawę „Wolnica, Wolność, Wyobraźnia” mogłyby stanowić takie wyposażenie?
 
K H-J: Myślę, że tak (śmiech).
Motywem przewodnim mojej kolekcji jest plecionkarstwo, z tą różnicą, że meble nie są wyplatane z wikliny, ale z papieru gazetowego. A dlaczego plecenie? Bo kojarzy mi się z czymś lokalnym i swojskim. Ponadto jest to praca ręczna, która ma wysoką wartość w obliczu produkcji masowej. Meble wyplatane z papieru wyglądają ładnie, są trwałe, lekkie, wielofunkcyjne i ekologiczne – jak się zepsują, to można je oddać do ponownego recyklingu.
 
EL: Czy etno przeplata się wobec tego z eko?
 
K H-J: W moich pracach zdecydowanie tak. Myślę, że etno i eko łączą w sobie humanistyczne podejście do pracy człowieka, do środowiska, w jakim żyjemy i do przedmiotów, jakimi się otaczamy.
 

Fot. Marcin Wąsik

Katarzyna Herman-Janiec
– absolwentka Wydziału Architektury Wnętrz na krakowskiej ASP, projektuje pod szyldem protein design – firmy, która stawia na ciekawy, nowoczesny dizajn, połączony z funkcjonalnością i ergonomią.