2013-05-23





Projekty Magdaleny Jurek znane są z tego, iż wciągają użytkownika w działanie. Należy coś z nimi zrobić. Taka też jest lampa Plika, której kolorowe sznurki można mierzwić, wyciągać, plątać i… kołtunić. I tu ujawnia się bezpośrednia inspiracja projektantki – plica polonica, czyli kołtun polski.
 

Dzięki własnoręcznemu drapowaniu sznurków lampę można wydłużać, skracać i dowolnie formować jej kształt. Coś, co niegdyś zwalczane było jako choroba i zabobon, bo jak pisze Hanna Widacka – „Początkowo kołtuna nie kojarzono z brakiem higieny osobistej. Uważano, że powstaje on samoistnie i jest objawem choroby reumatycznej – gośćca. Za sprawczynie tego nieszczęścia uważano przede wszystkim czarownice, zwłaszcza polskie, co potwierdzają: łacińska medyczna nazwa tej przypadłości – plica polonica, oraz niemiecka – Weichselzopf (bo najczęściej spotyka się tę chorobę w Polsce, nad brzegami Wisły)” – dziś zostało wykorzystane przez Magdę Jurek w przewrotny i zabawny sposób.

Jest jeszcze jedna rzecz, która wiąże jej projekt z dawnym kołtunem: to kołysanie. Lampa swobodnie może być poruszana przez przeciągi w domu, tak też i sam kołtun wziął swoją nazwę od „kiełtania się”, czyli kołysania poklejonych i sfilcowanych kudłów.   

 
Źródło: Pani Jurek