Przed rozpoczęciem pracy zawodowi projektanci poznawali rękodzieło danego regionu. Pobyt na wsi trwał zazwyczaj kilka tygodni. Zrobione w tym czasie szkice dostosowywali do wymagań przemysłu pracownicy Instytutu Wzornictwa, poczym w pracowni filmdruku IWP lub w łódzkich fabrykach wykonywano próbne serie wybranych wzorów. Niektóre z nich trafiały później do produkcji i do sklepów.
Najbardziej udane były projekty tkanin drukowanych wykonane przez malarki z Zalipia, wycinankarki kurpiowskie oraz pisankarki z Kunowa i Krzczonowa na Lubelszczyźnie. 

Zalipianki przerabiały malowidła zdobiące ścian chat wiejskich, tworząc śmiałe, kwieciste desenie. W zespołach pisankarek powstawały zupełnie inne projekty. Artystki rysowały wzory na papierze za pomocą tego samego narzędzia, którego używały do zdobienia jajek. Stosowały chętnie układy sieciowe, szachownice z rombów, w których rozmieszczały pojedyncze motywy ornamentalne z pisanek, czasem odważnie powiększone. Jeszcze inaczej postępowały specjalistki od wystrzygania: rozrzucały uproszczone sylwety wycinanek lub ich elementy w dość dużych odstępach na kontrastującym kolorystycznie tle, gładkim albo pokrytym drobnym, jednolitym ornamentem. Tkaniny te okazały się najbardziej nowoczesne w wyrazie, pasowały do nich mocne, kontrastowe barwy.

W latach 60. zorganizowano w IWP zespoły opracowujące desenie tkanin tkanych na krosnach. Bardzo udane były zwłaszcza te, które powstały na motywach łowickich pasiaków i włodawskich tkanin lnianych. Celem prac zespołów było zaprojektowanie tkanin współczesnych, nadających się do normalnego, modnego ubioru. Należało więc zmniejszyć skalę, uprościć deseń i ograniczyć liczbę kolorów w jednym wzorze. Projekty okazały się wyjątkowo efektowne. Z przemysłowych tkanin wełnianych opartych na motywach opoczyńskich pasiaków Zakłady Odzieżowe „Cora” uszyły całą kolekcję ubiorów: sukienki, kostiumy i płaszcze. Natomiast w projektanckich zespołach pracujących w rejonie Włodawy powstały wzory obrusów, serwet i serwetek, które później produkowano w Żyrardowie. Mniej więcej w tym samym czasie Barbara Hoff odkryła, że żywieckie i koniakowskie koronki można zastosować do współczesnego stroju: w jednej z pierwszych swych kolekcji ozdobiła koronkowymi kołnierzykami welwetowe i aksamitne mini sukienki. Jak widać pomysł wprowadzania ornamentów i motywów etno do współczesnego stroju regularnie powraca.
 
ETNO – MODA CZY STYL ŻYCIA?
 
Obecnie przeżywamy kolejną falę zainteresowania folklorem – w dużym stopniu dzięki nowemu pokoleniu projektantów. Znowu cytowane są motywy ludowe – czasem dosłownie, częściej przetworzone. Nie są romantyczno swojskie, a raczej zabawne. Fascynacja jaskrawymi kolorami przypomina Stryjeńską. Dziedziną eksperymentów technologicznych ostatnio stały się tkaniny (dywany, hafty).
Ornamenty i motywy sztuki ludowej to już nie przejaw rodzimości, czy sposób na styl narodowy. Przeciwnie. Są stosowane, ponieważ wydają się atrakcyjne. I tak samo egzotyczne, jak te z innych kultur. Obok maski afrykańskiej mocze wisieć maska turonia. Rodzima ceramika nie traci w zestawieniu z egzotyczna rzeźbą, a pasiaki łowickie wykazują zadziwiające podobieństwa z indiańskimi tkaninami z Ameryki Południowej.

Gadżet-pamiątka warszawskiego Muzeum Etnograficznego ma być przedmiotem, który łączy  „…wzory zaczerpnięte z polskiej, europejskiej bądź pozaeuropejskiej sztuki ludowej ze współczesną formą”. Konkurs na taki przedmiot przyniósł nadspodziewanie ciekawe rezultaty. Podobno w przyszłym roku nagrodzone etnogadżety można będzie kupić w sklepie muzealnym.
 
Wydaje się, że pod wieloma względami powróciliśmy do początku. Znowu, jak w 1925 roku w Paryżu chcemy by sztuka „estetyczną odrębnością znamionowała kraj pochodzenia''. Jedna różnica wydaje się być najistotniejsza: w 1925 roku istniała jeszcze autentyczna sztuka ludowa, tworzona „na własny użytek”, nie tylko dla odbiorcy z miasta. Dziś już tak nie jest.
 
Anna Kotowicz i Artur Puszkarewicz (czyli AZE design) mówią, że ich twórczość to próba znalezienia równowagi pomiędzy tym, co stare i nowe. To realizacja idei dialogu pomiędzy ginącym rzemiosłem nowoczesnym projektowaniem. Cytuję: „Chcemy by projektowane przez nas obiekty miały wszelkie znamiona rękodzieła, równocześnie zaskakiwały jakością oraz współczesnym wzornictwem. Uważamy, że techniki rękodzielnicze mogą być żywym i efektywnym narzędziem kreacji.”